Nasza historia i spotkanie z  papieżem Franciszkiem.

Poznaj dlaczego powstało Ruah – przytulanki świętych

Był poranek upalnego czerwca 2016 roku, Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Działałam jako wolontariuszka, zarządzałam flotą samochodową. W głowie kotłowało się tysiąc myśli, sercem targały emocje. Praca była ciężka.

Ciągłe niedospanie, niedojedzenie, stres i zmęczenie dawało mi się we znaki, a ja czekałam w blasku wschodzącego słońca przy trasie, którą miał przejeżdżać papamobile. Czekałam, ale na co? Na to by pomachać do papieża?

Myślałam, że tak, ale to co wydarzyło się parę minut później, przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania.

Spotkanie z papieżem Franciszkiem

Gdy samochód z Ojcem Świętym zbliżył się do mnie, moje oczy na parę sekund uchwyciły jego pełne miłości spojrzenie. Czułam się jak na prywatnej audiencji, te parę sekund było zarezerwowane tylko dla mnie. To zwykłe, niezwykłe spotkanie zapoczątkowało ogromne zmiany w moim życiu – ukochanej córki niebieskiego Króla.

Boży plan to nie pusty frazes

Po powrocie do rzeczywistości wiedziałam, że Pan Bóg ma dla mnie wspaniały plan i nie jest to pusty frazes.

Choć nadal uczyłam w szkole edukacji wczesnoszkolnej i formowałam się we wspólnocie Pójdź za Mną (działającej przy parafii św. Andrzeja Boboli w Bielsku-Białej), to coraz częściej czułam, że czas porzucić strefę komfortu i zmierzyć się  z wyzwaniem (pomysłem, planem – tym czymś, do czego zaprosił mnie Pan Bóg).

A wyzwanie, nadeszło szybciej niż się tego spodziewałam. Jednak nie tak, jak bym tego sobie życzyła. Żaden Anioł Pański nie objawił mi, co mam robić. Przyszło ono cicho, bezszelestnie, w spokoju jesiennego wieczoru. Wprost do mojej rudej głowy. Jednak roześmiałam się z niedowierzania i szybko zakopałam go w moim sercu. Życie toczyło się dalej…

Moja formacja

Od dziecka przechodziłam formację w różnych wspólnotach. Najpierw była Oaza Dzieci Bożych, potem Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, później trafiłam do Pójdź za Mną. Wieloletnia formacja w Kościele sprawiła, że wiedziałam, iż ten pomysł (wyzwanie) nie jest moim wymysłem.

W pewnym momencie dotarło do mnie, że nie mogłam już dłużej wmawiać sobie, że nic się nie dzieje, dlatego zaczęłam rozeznawać to, co Pan Bóg wlał w moje serce. Nie było to proste. Kolejne dni mijały, a ja czułam jakiś niedosyt. Przeżywałam ciemne noce, do których żadne światło nie docierało, ale wiedziała, że w końcu dotrze.

13 maja 2017

W dzień obchodów 100-lecia objawień fatimskich, po raz kolejny starannie zakopany w sercu pomysł, tym razem z całą mocą dobijał się do mojej głowy. To doświadczenie było tak silne, że musiałam coś zrobić. W momencie usiadłam, wzięłam do ręki pióro i napisałam list do Ojca Świętego.

Podzieliłam się z nim swoim doświadczeniem wiary oraz odważyłam się w końcu opowiedzieć o moim pomyśle – ewangelizacja dzieci poprzez najprostszą i najbardziej dostępną dla nich formę – przytulankę świętego.

Czułam, jak nad tym wyzwaniem czuwa Matka Boża i dzieci fatimskie. Ten głos był tak silny, że nie pozostało mi nic innego, jak za nim pójść.

13.06 2017 roku,  otrzymałam odpowiedź z Watykanu:

Odpowiedź-z-Watykanu

 List z Watykanu. Ruah.eu

Wcielam polecanie Ojca Świętego w praktykę

Papież odpisał, w związku z czym dał konkretne wskazówki. Ponieważ w szkole moja umowa wygasała 23.06.2017,  początkiem wakacji, zostałam bez pracy. 

Przypadkiem” wchodząc na portal Powiatowego Urzędu Pracy, zauważyłam, że rusza nabór wniosków na założenie własnej działalności gospodarczej. Pomyślałam, czemu nie! Może to sposób na realizację tego, czego Pan Bóg chce ode mnie?

Papież polecił – znajdź przewodnika. Po wielu modlitwach i rozważaniach znalazłam dwóch. Pierwszym z nich okazał się mój proboszcz – ks. mgr Maciej Zawisza SAC, drugim przyjaciel z Tyńca – o. Leon Knabit OSB.  Czy mogłam trafić w lepsze ręce?

12 godzin na podjęcie decyzji życia

W głowie miałam wiele obaw i pytań. Jednak jadąc samochodem usłyszałam: „Nie bój się, to Ja Twój los zabezpieczam”. Wtedy w jednej chwili odeszły wszystkie wątpliwości i powiedziałam Bogu: TAK – Tota Tua. Innymi słowy, tak, jak Maryja powiedziałam „FIAT”. Wiedziałam i czułam, że te słowa pochodzą od Niego.

Zaryzykowałam wszystkim i rzuciłam się w przepaść. Ale to wcale nie znaczyło, że czeka mnie sielanka.

Podjęłam decyzję, a więc niemalże z dnia na dzień zostałam bez środków do życia. Innymi słowy, bez żadnego zabezpieczenia, bez pieniędzy, bez kapitału. W związku z czym, nawet odstraszający termin tylko dwóch dni na złożenie wniosków o dofinansowanie działalności w UP – okazał się dla mnie wówczas najmniejszych problemem.

Kroki bożego przedsiębiorcy

13.07.2017 roku w UP odbyła się komisja, która pozytywnie rozpatrzyła mój wniosek o dofinansowanie biznesplanu na szycie przytulanek. Hurra! Nareszcie mogłam zabrać się za remont lokalu, przyszłego atelier świętych.

We wrześniu 2017 roku zaczęłam uczestniczyć w spotkaniach Duszpasterstwa TALENT, które zrzesza przedsiębiorców i pracodawców, budujących swoje biznesy w oparciu o wartości chrześcijańskie. Tym oto sposobem 13.09.2017, zostałam bożym przedsiębiorca w Ruah – przytulanki świętych, a obecnie jestem prezesem Fundacji Podaruj Radość.

Historia Basi – hero mamy

Na co dzień Basia jest perfekcyjną projektantką przytulanek świętych. Zapracowana, rzeczowa i uśmiechnięta kobieta, czy ktoś mógłby przepuszczać, że w swoim życiu wspięła się na wyżyny heroizmu? Jednak wystarczy posłuchać jej historii, żeby przekonać się, że Bóg nie umarł!

9 dni z życia 

Basia Biegun żona i mama 4 aniołków w niebie i dwójki dzieci na ziemi. Najmłodszy jej syn Albert żył „tylko” albo „aż” 9 dni. Gdy Basia była w 12 tyg. ciąży z Albertem, okazało się, że dziecko ma wadę serca (która uniemożliwi mu przeżycie porodu), toteż dalsze podtrzymywanie ciąży z medycznego punktu widzenia nie ma sensu. Jedak wiara i determinacja, nie pozwoliły jej na skrzywdzenie bezbronnego dziecka.

Ponad wszystko, dzięki sile, którą czerpała od Boga, odmówiła aborcji. Albert przeżył poród, a przez te kilka dni życia oraz miesiące, gdy był bezpieczny w brzuchu swojej mamy, nawrócił niejedno serce.

Doświadczenie rodziny Basi postawiło przed nami nowe wyzwanie – tworzyć warsztaty dla osób po stracie dziecka. Otwarcie Fundacji Podaruj Radość umożliwiło nam to zadanie.

W pracowni stworzyłyśmy dom z Panem Jezusem

Razem z nami w zespole są jeszcze 4 wspaniałe kobiety: Kasia Heczko (żona i mama 8 dzieci) krawcowa, Basia Kurko (żona i matka 4 dzieci) doskonaląca się w szyciu i ciągle ściągająca nas na ziemię, Alicja Bukowska pisząca przepiękne życiorysy świętych, oraz Monika Dudziak (żona i mama 2 dzieci) ogarniająca „internety” i public relations oraz nasze rodziny.

Innymi słowy czekamy na każdego, kto chce doświadczyć miłości Jezusa Chrystusa w tej konkretnej formie, jaką jest fundacja. Głęboko wierzymy, że to On kieruje naszym życiem. Chcemy podtrzymywać tę więź, dlatego chociażby pracę rozpoczynamy od wspólnej modlitwy.

Misją Ruah nie jest sprzedaż zabawek!

Czasem spotykam się z opinią, że naszym celem jest po prostu zarabianie na sprzedaży zabawek. Uśmiechamy się wtedy, w myślach widzą rachunek bankowy fundacji i wprost odpowiadamy, że chętnie zamienimy z oponentem na rachunki:)

O naszych świętych – nie robimy „katolipy”

Do każdej postaci podchodzimy indywidualnie, co wymaga ogromnej ilości pracy. Pan Bóg nieustannie ćwiczy nas w cierpliwości, dlatego każdy projekt potrzebuje czasu i modlitwy. Chociażby dlatego nie zamawiamy kontenerów „tańszych” przytulanek z Chin. Wierzymy głęboko, że to co tworzymy robimy na chwałę Bożą, dlatego nie robimy „katolipy”.

Ściągamy świętych ze ścian, chcemy iść za nimi w naszej codzienności. Pragniemy by byli realnymi bohaterami w dzisiejszym świecie. Poznając historię np. św. Rity uczymy dzieci jak mają radzić sobie z trudnościami w codziennym życiu, choćby takimi jak wiązanie butów. Poznając św. Franciszka uczymy m.in. segregacji śmieci, by dbać o to, co nas otacza.

O celach Ruah

Celem Ruah, jest głoszenie Słowa Bożego, edukacja głównie dzieci, które są dla nas najważniejsze. W związku z czym uczymy je, jak uwielbiać Pana Boga w codziennym życiu. Dlatego – idziemy do rodzin, bo to w nich wszystko się zaczyna. Tam się rodzimy, dorastamy i formujemy w wierze.

Nasze przytulanki mają w tej formacji pomóc. One nie są zwykłymi misiami. To prawdziwi bohaterowie, nie tacy jak Barbie i Batman. Ich celem jest przybliżenie dzieciom oraz ich bliskim – świętości. A to pojęcie abstrakcyjne. No właśnie, jak inaczej nauczyć dziecko świętości, jak nie pokazać mu ludzi, którzy bez zastanowienia poszli za Jezusem?

Marzymy o prawdziwych Uwielbieniach

Modlitwa jest naszym chlebem codziennym. Bez niej nie wytrwałybyśmy w tym dziele. Dlatego chcemy innych nią zarażać. Co więcej, ludzie coraz częściej pytają nas o zorganizowanie uwielbień dla dzieci, takich z tańcami czy flagami.

Powoli zaczynamy te prośby wcielać w życie, tak jak na rybnickim rynku 07.07.2018 razem z radiem eM

O warsztatach

Odpowiadamy na zaproszenia różnych grup oraz parafii i przyjeżdżamy do nich, by dzielić się doświadczeniem swojej wiary, by przytulać, bo tak bardzo tej bliskości dziś potrzeba każdemu. Dlatego widzimy potrzebę tworzenia warsztatów, które odpowiadają na realne potrzeby.

Więcej o warsztatach przeczytasz tutaj…

Nasze plany

W  przyszłości chcemy zająć się przygotowaniem przy współpracy z księżmi, gotowych kazań dla dzieci, z wykorzystaniem naszych przytulanek, a także przygotowaniem konspektów zajęć dla księży, sióstr zakonnych, katechetów, liderów wspólnot, animatorów, które będą mogli wykorzystać podczas swoim zajęć z dziećmi.

Dodatkowo, w planach mamy też stworzenie książeczki dla dzieci z życiorysami świętych i nagranie audiobooka. Innymi słowy widzimy potrzebę rozwijania kultu świętych. 

Czego potrzebujemy?

Pomimo wielu trudności czujemy ogromne wsparcie z nieba, bez niego już niejednokrotnie porzucilibyśmy ten pomysł. Zatem nasze „FIAT” i pełne zaufanie Panu Bogu nieustannie nas motywuje. 

Jeśli o coś możemy Was prosić, to o modlitwę. Jesteśmy przekonani, że wiele osób stawia się za nami. Bóg zapłać!

Zespół RUAH

Przede wszystkim dziękujemy naszym rodzinom za wspólną walkę. Z całego serca, wierzymy że razem tworzymy to działo i święci staną się dla dzieci realnymi bohaterami.